wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 4 ''Only my''


+18
Decydujesz sam czy czytasz.
Nie ponoszę żadnej odpowiedzialności za ''uszczerbki na zdrowiu''.
Rozdział nie sprawdzany, za błędy przepraszam.
Miłego czytania.


Jej śmiech rozbrzmiewający echem po moich uszach był niczym śpiew tysiąca słowików. Napawała mnie pozytywną energią aż po czubek głowy, a ja siedziałem w salonie mojego domu i zastanawiałem się czy mogę nazwać ją moim aniołem. Przybyła po to by wszystko zmienić, jakby się wydawało na gorsze lecz tak naprawdę była jak przedszkolak tuż po przebudzeniu. Porywcza, zabawna, miła i wyrozumiała. Jako jedynej pracownicy Modest! nie zależało jej na pieniądzach, które zarobi tylko na moim szczęściu. Szczęściu spisanego na straty Harrego. Kiedy tak tu siedzę tuż obok niej, zastanawiam się czy to, że Bóg wreszcie zesłał mi uśmiech nie jest jakimś spiskiem. Kaja jest inna. I to w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Kiedy siedzieliśmy w biurze Simona po prostu powiedziała mi, że Mangament wymaga od niej zamieszkania ze mną i Louisem, lecz co zaskakujące ma wolne Środy i Czwartki, w których jak postanowiliśmy będzie spędzała u siebie w domu pomagając mamie. Główne założenie "Karri"- jak to ładnie się nazwaliśmy mówi, że chciałem odejść z One Direction po to by razem z Kają wylecieć do Nowego Jorku by tam moja dziewczyna mogła studiować medycynę, lecz kiedy moja kochana Kaja dowiedziała się o tym co zamierzam zrobić odsunęła mnie od tego najdalej jak mogła. I oto cała historia. No prawie, pozostała nam tylko jedna sprawa...
 -Loczek, a więc jak się poznaliśmy?- zapytała odgarniając niesforne pasmo brązowych fal wchodzących jej do oczu. Zaśmiała się subtelnie kiedy zobaczyła moją zapewnie zdezorientowaną minę.
-Kaju, ty mój promyczku...- zachichotałem- Poznaliśmy się w loży Vip koncertu Ed'a Sheeran'a październik tamtego roku kiedy chłopcy poszli na imprezę z Little Mix, a ja przyjąłem zaproszenie przyjaciela.- uśmiechnąłem się do niej i sięgnąłem po ostatnie, samotne ciasteczko leżące na porcelanowym talerzyku tuż obok naszych kubków po herbacie (choć Kaja preferuje kawę).
-Obżartuch.- dziewczyna uśmiechnęła się do mnie tajemniczo i gdy już miałem nadgryźć ciastko złapała mój nadgarstek i jednym sprytnym ruchem wyrwała mi przysmak z dłoni chowając go w swoich ustach.
-Osz ty małpo.- żachnąłem się i złapałem biodra dziewczyny w obie ręce przyciągając ją bliżej.-Tak się bawisz?- zapytałem retorycznie wpatrując się w jej czekoladowe oczy.-No to masz!- krzyknąłem i zacząłem ją łaskotać. Brunetka kręciła się we wszystkie możliwe strony zalewając mnie falą melodyjnego śmiechu, który tak polubiłem.
-Harry! Ha-Ha-Hazza!- pisnęła wpadając prosto w moje ramiona, chcąc zapewne uniknąć dalszych psot. Poczułem jej drobne ciało w swoich ramionach, jej głowę wtuloną w mój tors i coś we mnie pękło. Dotarło do mnie to, jak bardzo dzięki jednej, właściwej osobie mogłem się zmienić. Jak jedna osoba wyciągnęła mnie choć na chwilę z rzeczywistości w której żyłem. Jak jedna osoba sprawiła, że postanowiłem dalej walczyć. Jak jedna osoba stała się uśmiechem na mojej twarzy. Byłem bliski rozpłakania myśląc o tym wszystkim. Objąłem dziewczynę i oparłem się o jedną z poduszek, żeby promyczek mógł położyć się na mnie.
-Kaju, nie uciekaj.- powiedziałem widząc strach w jej dużych oczach. Bała się tego, że mogę zrobić coś czego będę żałował w przyszłości. Coś co nas obu zrani.
-Harry, wiesz, że nie musimy, prawda? Banie się nie jest złe, pamiętaj.- uśmiechnęła się delikatnie kompletnie nie spodziewając się kolejnego moje ruchu. Delikatnym ruchem ująłem policzek dziewczyny, burząc całkowicie dystans między nami, przyciągnąłem jej usta wprost do moich
-Harry...- szepnęła dążącym głosem, lecz szybko jej przerwałem
-Ucisz się, chcę tylko czegoś spróbować.-powiedziałem prosto w jej usta złączyłem nasze wargi w niepewnym, pełnym strachu pocałunku. Początkowo byliśmy ostrożni, delikatni, ale tylko stwarzaliśmy pozory. Niewątpliwie coś nas do siebie przyciągało, oboje dążyliśmy do tego pozornego szczęścia, a życie nie mało razy skopało nam dupy. To było złe, wiem. Ale do cholery co mogłoby przyciągać mnie do Kai jak magnes, jeśli nie potrzeba szczęścia, chwilowej uwagi. Ręce brunetki nieśmiało powędrowały ku moim policzkom, a ja swoją rękę ulokowałem na jej pasie, trzymając ją mocno i pewnie. Chciałem, pragnąłem by poczuła tą samą wypełniającą ją odwagę, którą poczułem ja. Jednym ruchem przekręciłem naszą dwójkę tak by dziewczyna leżała pode mną, a nasze nogi były złączone razem. Moje rozłożone były tuż przy zagłębieniu szyi brunetki. Czułem napięcie, pożądanie które w nas rosło. Cholera, czułem się z tym źle, ale po ostu pragnąłem Kai tak mocno jak tylko homoseksualny chłopak może pragnąć przepięknej heteroseksualnej dziewczyny. Z dużym sumieniem pogłębiłem pocałunek i delikatnie przygryzłem dolną wargę Kai pragnąc, niczym złodziej wkraść się do jej jamy ustnej. Zatańczyć z jej językiem nieznany jeszcze taniec, a jak poecie tancerz ze mnie beznadziejny. Dziewczyna syknęła, a ja wykorzystując sytuację złączyłem nasze języki. To już nie było coś subtelnego, to była prawdziwa walka. Bomby wybuchały, pełne naboi karabiny strzelały, czołgi niszczyły wszystko, lecz teraz nie liczyły się losy świata, liczyliśmy się my i nasze wzajemne pragnienie nagich ciał w ciemnej sypialni. Kaja ku mojej pociesze wreszcie odzyskała pewność sobie i jej ręce znalazły się na moich plecach, a nogi oplotła wokół mojej miednicy. O Boże, czy mogłem się aż tak tym podniecić jak to odczułem? Jęknąłem cicho prosto w jej usta, czując tylko jak mój od dawien dawna nie używany przyjaciel pulsuje. Louis wybacz.-pomyślałem i uniosłem nasze dwie sylwetki w górę, by udać się z dziewczyną na górę.
-O mamusiu.- szepnęła kiedy idąc na górę po schodach delikatnie ściągnąłem jej biały sweterek, sprawiając, że moje spragnione oczy mogły napoić się widokiem jej piersi. Znów zaatakowałem jej wargi, odcinając dostęp tlenu do naszych płuc.
-Aż tak Ci się podoba?- zaśmiałem się pomiędzy seriami pocałunków.
-Od razu przepraszam z to siostrę.- szepnęła wplątując dłonie w moje i tak już zmierzwione włosy. Uśmiechnąłem się do moich myśli, wyobrażających sobie szaloną Directioner dowiadującą się o tym co jej ukochana siostra i jeden z idoli wprawiają w łóżku. Gdy znaleźliśmy się już w mojej sypialni subtelnie położyłem Kaję na łóżku i ściągając swój czarny T-shirt po raz kolejny rzuciłem się na czerwone od wszystkich ataków usta brunetki.
-No i gdzie te Twoje cztery sutki?- zapytała błądząc rękami po moim torsie. Po raz kolejny zaśmiałem się prosto w jęk usta i poprowadziłem jej ręce w miejsce o które zapytała. Co działo się w mojej jamie ustnej? Już kolejna z rzędu wojna, dziki galop który nie widział końca swojej nieprzewidzianej podróży. Objąłem pewnie pośladki dziewczyny na co ona w naturalny dla niej sposób zareagowała radośnie. Poczułem jej zręczne palce kombinujące coś przy moim rozporku. O ukochany smaku mrożonej kawy! To dzieje się naprawdę. Kaja zassała moją dolną wargę, a ja aż wygiąłem się z rozkoszy. Co ona ze mnie zrobiła?
-Ten Twój kurewski zamek.- zaklęła opuszczając moje usta by schylić się wprost nad moim kroczem szarpiąc się z obrażonym na cały świat zamkiem. Panie policjancie strzeż moich myśli w tym momencie bo najgorszy zboczeniec takich nie miał. Jęknąłem klnąc przy tym  jak nigdy wcześniej. Wreszcie poczułem ulgę. Za ciasne spodnie i moja nabrzmiała długość niezbyt się lubiły.
-Harry, Twoje myśli słychać na kilometr.- poinformowała mnie dziewczyna obdarowując mój tors pocałunkami.
-Staram się trzyyyymać wodze wyobraźni.- wyspałem czując rękę Kai tam gdzie tak bardzo o niej marzyłem. Dobra, ktoś mi powie kiedy ona pozbawiła mnie bokserek? Poczułem jej długie palce wijące się po moim członku tak wyraziście, iż moje ciało wygięło się w chińskie literki.
-O... Mój... Kaja... Kur... Ochhh...- wyjęczałem pod wpływem jej dotyku. I wtedy to poczułem, jej język właśnie tam. Nie mogłem już trzymać wyobraźni to po prostu wyszło ze mnie z każdym jej ruchem. Jęczałem jej imię wijąc się na wszelakie możliwe strony. Gdyby to był Louis... Przeszło mi przez głowę. O nie, Tomlinson teraz to Ty wynosisz się z mojej głowy. Kaja delikatnie zagryzła skórę mojego członka co przepędziło Louisa z mojej głowy. Dziewczyna gwałtownie przyspieszyła a jedyne co jęknąłem to: O mój kochany pluszaku, pieprzę Twoje usta. Nie wiem co było później, Kaja wraz z nasieniem wyssała mi mózg i wszystkie wnętrzności.
-I jak?- zapytała oblizując usta i całując mój policzek. Matko, ta dziewczyna mnie połknęła. Dosłownie. Kaja przeczesała swoje włosy ręką i sięgnęła po swój stanik który nie wiadomo kiedy z niej zdjąłem.
-Hej, hej! A ty moja droga gdzie się wybierasz?- zapytałem trzymając jej nadgarstek.- Uważam, że to się tak nie skończy.- uśmiechnąłem się tajemniczo i z dolnej półki mojej nocnej szafki wyjąłem paczkę prezerwatyw.
-Harry.- zaśmiała się ściągając swoje spodnie.-Jeśli..
-Jeśli nie chcę nie muszę, tak wiem ale cholernie mocno cię teraz pragnę. Kaja chcę być w Tobie.- zakomunikowałem składając jeden powolny pocałunek na jej ustach. Usłyszałem jej cichy pomruk przyzwolenia i powolnie ściągnąłem jej majtki, nakładając na siebie zabezpieczenie. Ująłem talię dziewczyny ręką i delikatnie się w nią wślizgnąłem. Usłyszałem jej póki cichy jęk. Szczerze mówiąc sam poczułem powrotnie zalewającą mnie falę podniecenia. Subtelnie ruszałem się w niej nie chcąc sprawić jej bólu. Dziewczyna zacisnęła rękę na moich plecach i objęła mnie nogami w pasie, sama nadając tempo.
 -Harry... Choleeeeera... Mo-mocniej- syknęła wprost do mojego ucha. Zacząłem w niej przyspieszać co przywitała wiązanką przekleństw o jęków. Z każdym kolejnym pchnięciem byłem szybszy, lecz Kaja o tak pragnęła bym robił to szybciej. I weź ją człowieku zadowalaj. Staliśmy już na samej krawędzi rozkoszy kiedy usłyszałem przeszywający powietrze  trzask zamykanych drzwi wejściowych. Nie ma co osoba miała miłe powitanie: O MÓJ HAROLDZIE, BÓG SEKSU!- krzyknęła Kaja dochodząc kilka sekund przede mną. Z braku siły opadłem wprost na nią po skończonym stosunku. Ta dziewczyna miała moc. Nie byłem w stanie wyrzucić z siebie ano słowa. Kaja po prostu mnie wykończyła- mnie i moje sumienie.
-Dziękuje.- wyszeptała po kilku minutach całując mnie w stanie czoło. Oboje podnieśliśmy się z łóżka. Brunetka cały czas spoglądała na mnie kocim wzrokiem szczególnie gdy zakładała mój czarny T-shirt i wyciągnęła szare bokserki z szuflady.
-Nie przeszkadza Ci to?- zapytała przygryzając wargę. Oszołomiony kiwnąłem głową i dalej siedziałem na łóżku nie mogąc podnieść się by dokończyć ubranie bokserek.-Hej Hazz! Czy jestem aż tak seksowna jak wskazuje na to Twoja miną?- zaśmiała się i siadając na mnie okrakiem pomogła mi podciągnąć bokserski na właściwe miejsce.-Gotowe.- zaśmiała się i po raz kolejny ucałowała środek mojego czoła.- A teraz nieś mnie na pożądany obiad ponieważ jestem głodna jak wilk.- uśmiechnęła się do mnie promiennie i oboje zeszliśmy na dół przepychając się i śmiejąc do rozpuku na schodach. Jak dzieci, jak osoby które wreszcie z nas wyszły. Zbiegliśmy po ostatnich schodach trzymając się za ręce i wtedy ich zobaczyłem. Zayn, Niall, Liam i Louis siedzący w salonie, na tej samej białej kanapie, która była świadkiem gry wstępnej do stosunku z Kają. Wmurowało mnie, Kaję która instynktownie stanęła za mną również. =0D=0A-No proszę, proszę Pan-Będzie-Mi-Lepiej-Bez-One-D już się z pierwszą lepszą zabawia.- wycedził Louis plując na kilometry jadem. Co ja do cholery zrobiłem?
-Po pierwsze, panie Tomlinson.- powiedziałem słono płacąc za swoje grzechy- Właśnie nazwałeś dziwką moją dziewczynę, Kaję.- oznajmiłem ciągnąc dziewczynę przede mnie tak, bym mógł spokojnie ją objąć.- Po drugie nie zabawia się lecz uprawia miłość lub współżyje z osobą która jest teraz dla niego przyszłością.- Bingo, tu Louisa mam. Zabolało.-A po trzecie nie, żaden ze mnie Pan Solista bo to głównie dzięki mojej dziewczynie zostaję z Wami.- wycedziłem przez zęby kątem oka zerkając na promienny uśmiech Nialla, dumny uśmieszek Liama i szok Zayna.
-Yeeeeeeeeeech!- wykrzyknął Niall rzucając się na moją szyję, tym samym zgniatając biedną dziewczynę.-Wiedziałem, że Nas nie zostawisz!- Ach ten Horan, zawsze taki sam. Czasami zastanawiam się ile on ma naprawdę lat, 20 czy 5? Ale kochałem go bez względu na wszystko, był moim bratem i dlatego również mocno wtuliłem się w jego pachnącą truskawkami, szarą bluzę. Kiedy blondasek odsunął się od nas zauważyłem, że Kaja odłączyła się ode mnie siadając na jednej z miękkich puf. Następny odezwał się Liam stojący tuż przy rozmarzonej dziewczynie.
-No to witamy w rodzinie Kaju.- Payne uśmiechnął się przyjacielsko i dusił dziewczynę w uścisku -Danielle, moja dziewczyna na pewno się ucieszy, że Harry wreszcie sobie kogoś znalazł.
-Perrie też!- deklarował mulat, przerywając przyjacielowi w pół słowa.
-Tak, moja Hayley... Również chętnie ją zapozna.- wycedził Louis podnosząc się z kanapy.-Przykro mi, że przerywam czułości ale wróciliśmy dziś do domu, głowa mnie boli i po prostu się wynoście.- powiedział Tomlinson krocząc schodami w kierunku swojej sypialni. Dlaczego on mi to robił? Boże błagam nie odbieraj mi teraz tego co zbudowałem z Kają, chce jeszcze mieć nadzieję. Chłopcy wynieśli się z naszego apartametu w mgnieniu oka, a Kaja podeszła do mnie obejmując mnie od tyłu.
-Idź do niego.- wyszeptała i poklepała mnie pokrzepiająco po piersi. Miała rację, musiałem z nim pogadać, lecz w tej chwili wolałem umrzeć niż pokłócić się z Louisem o coś co nie byłoby głupim pilotem do telewizora. Otarłem gromadzące się w oczach srebrzyste łzy i udałem się do sypialni Lou. Raz kozie śmierć, albo to sobie wyjaśnimy, albo już mogę popełniać samobójstwo. Drzwi do jego pokoju tuż naprzeciwko drzwi do jeszcze świeżego miejsca zdrady samego siebie [tutaj czytaj mój pokój] były uchylone, więc pewnie wkroczyłem na jego terytorium. Siedział tyłem do zasłoniętego roletami okna. Dałabym sobie rękę uciąć, iż słyszałem jak płacze. Co.do.cholery?
-LouLou?- zapytałem niepewnie. I wtedy to zobaczyłem. Chłopak podniósł swoje zapłakane lazurowe spojrzenie wprost na mnie.
-Jesteś mój Harry, tylko mój.- wyszeptał zanosząc się od płaczu.

 *
Kochani! Chciałam Wam podziękować za to jak bardzo podnosicie mnie na duchu :) Każdy komentarz znaczy dla mnie bardzo dużo, chcę żebyście o tym wiedzieli. Mam nadzieję, że wszytko w opowiadaniu Wam się podoba. Rozdział pisałam już dawno, ale jak zawsze został napisany na telefonie, a we mnie siedział leń i nie miałam ochoty przenosić go na bloga. Mam do Was jednak kilka pytań.
1. Chcielibyście zobaczyć zwiastun bloga? :) 
2. Jak sami widzicie moje opowiadanie nie jest bardzo popularne, nie zrozumcie mnie źle, nie zależy mi tylko na komentarzach. Chcę poprosić Was tylko o małe polecenie bloga, chciałabym znać opinię większej ilości Larry Shipper. Choć jak widzicie i ta opinia którą teraz zostawiacie jest dla mnie bardzo ważna. Jeśli ktokolwiek z Was pomoże mi w rozgłoszeniu tej ''działalności'' mogę zrobić dla Was co tylko chcecie. Odezwijcie się na Twitterze- @StillLoveBiebur jeśli w jakiś sposób mi pomożecie.
Mam nadzieję, że nie jesteście zawiedzeni rozdziałem.








14 komentarzy:

  1. Rozdział jest moim zdaniem świetny ;) Dużo w nim emocji, co lubię najbardziej :) Genialny zwrot akcji. Wzruszyłam się przy wyznaniu Louisa ;(( Czekam na kolejny i jestem bardzo chętna zobaczyć zwiastun bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No nareście! Tle emocji w jednym rozdziale,że awwwwwww *-*
    Tak wgl to Harry chyba sie zagalopował,by z Kają od razu no.. Do tego pan Louis raczył sie w końcu odezwać na ten temat, a tak zlewał 'to'.
    Szczerze? Przy końcu spłynęły mi samotne łzy. Louis płakał :cc
    Jestem bardzo chętna do zobaczenia zwiastunu bloga :)
    Weny kochana, czekam na więcej. @tekturowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest świetny, a te słowa Lou... No po prostu takie słodkie... Genialne i... aż brak mi słów! Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału!
    Wejdziesz?? middle-of-my-heart.blogspot.com
    PS. Sorry za spam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Od czego by tu zacząć?
    A od tego,że dziękuję za poinformowanie. Dziś z rana przeczytałam reszte rozdziałów i sama siebie zapytałam kiedy będzie nowy rozdział, aż tu nagle wchodzę na TT i BAM BUM nowy rozdział na blogu. nawet nie wiesz jak moje małe serduszko się raduje. Chociaż, nie jestem Larry Shipper, uwielbiam to opowiadanie. Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale sama piszę z koleżanką bloga o Larrym, więc tam zareklamuję twojego. A co dalej. Te + 18 nie było takie złe. W sumie przyjemnie się czytało. Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej, więc mam nadzieję, że następny dodasz szybko i nie będzie trzeba czekać na nową notkę nie wiadomo ile :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że przyszłam tu głównie po to, żeby się ponabijać. Mam świadomość, ze to niechlubne zajęcie, ale cóż robić, gdy na zewnątrz słota, a w nogi zimno? Muszę jednak przyznać, że nie mam serca tak po prostu jeździć po tej historii. Dlatego zostawię konstruktywny komentarz, z którego będę mogła być dumna.
    Zrobiłaś ze swoich bohaterów regularne, płaczliwe, miękkie CIOTY. I nie mam tu na myśli wcale ich orientacji seksualnej, tylko charaktery. Naprawdę miałam nadzieję, że emo wyszło z mody już definitywnie, niestety jednak wróciło. Ze zdwojoną siłą i pełną armią. W opowiadaniu jest tyle łez, że obawiam się o mojego laptopa, czy nie pójdzie zwarcie w procesorze od nadmiaru wilgoci.
    Sama idea opowiadania nie jest zła, ale kompletnie nie podoba mi się sposób, w jaki je prowadzisz. Nawet narracja mnie nie zachwyca, bo Harry jakby mówił sam do siebie i zadaje te irytujące pytania retoryczne. Ranisz.
    Myślę, że te kilka harlequinów, które miałam nieprzyjemność przeczytać, były ciekawsze od twojej historii. Przede wszystkim mocno zakreśloną fabułę. No i puentę, ale na to u ciebie jeszcze zbyt wcześnie.
    A scena seksu była wprost wyjęta z pornosa klasy C. Co wcale nie świadczy o niej zbyt dobrze. Trochę ogłady i subtelności, przynajmniej w opisach, proszę.
    Mam nadzieję, że mój komentarz nie zostanie za bardzo shejtowany przez Twoje fanki, bo nie miałam na celu obrazić nikogo. Dobra krytyka nie jest zła, prawda?
    Peace. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział szczególnie te słowa Lou to były takie słodkie *.* I takkkk chcemy zwiastun :D Czekam na następny PS. życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. B-R-A-W-O świetnyy rozdział <3 Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętasz jeszcze na pozór zupełnie zwyczajną historię grupy przyjaciół, którzy w poszukiwaniu przygód i nowych doświadczeń wyruszyli do obcego sobie miasta? Opuścili rodzinę, znajomych, wszystko co kochali... Jednak mieli siebie. Ale dlaczego to zrobili? Los bywa przewrotny, a oni za swoje czyny poniosą spore konsekwencje. Zapraszam na dopiero co reaktywanego bloga. Przypomnij sobie ich dotychczasowe losy i poznaj nieco więcej sekretów.

    ---> http://you-love-me-and-i-love-you.blogspot.com/ <---

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnie zdanie sprawiło, że zakochałam się w tym opowiadaniu na amen. Mogłaby mnie informować? @Lousiaczek

    OdpowiedzUsuń
  10. Sory za spam, jeśli nie chcesz wejść po prostu usuń mój komentarz. No bo kto lubi spam?

    Treść:
    Siedemnastoletnia Daisy ma powody do radości: właśnie zdała egzaminy, a Will, obiekt westchnień większości dziewczyn w szkole, jest zainteresowany właśnie nią.
    Ale dziwna bransoletka znaleziona na brzegu Tamizy wszystko zmienia. Bo za sprawą tego niezwykłego przedmiotu Daisy spotyka Harry'ego – uwięzionego pomiędzy życiem a śmiercią pięknego chłopaka, w którym zakocha się bez pamięci. Lecz im głębsze uczucie ich łączy, tym częściej Daisy zaczyna wątpić, czy Harry mówi jej prawdę. Zwłaszcza gdy odkryje coś, co przeczy jego słowom i wzbudza w niej lęk. I każe zadać pytanie, czego naprawdę chce jej widmowy ukochany…

    Adres: http://love-comes-with-time-story.blogspot.com

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje opowiadanie wzbudza we mnie sprzeczne uczucia. Z jednej strony masz specyficzny styl wypowiedzi, który momentami irytuje jak cholera, a z drugiej strony opowiadanie wciąga. Nie mam pojęcia jak się do tego odnieść, ale poinformuj mnie o kolejnym rozdziale. Może ostatecznie rozstrzygnę jakim uczuciem darzę Twojego bloga.

    Pozdrawiam
    Ps. Zapraszam do mnie Falling Inside The Black

    OdpowiedzUsuń
  12. pisz dalej *.* www.possible-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń